Ale w praktyce terenowej jest jeszcze jeden etap, który często decyduje o tym, czy ta dawka rzeczywiście zadziała.
To czas między wymieszaniem TMR-u a jego pobraniem przez krowy.
Właśnie wtedy pasza może zacząć tracić wartość. Nie na papierze, nie w programie żywieniowym, ale fizycznie – na stole paszowym. Jeżeli mieszanka zaczyna się nagrzewać, uruchamia się proces wtórnej fermentacji tlenowej. Drożdże i mikroorganizmy tlenowe wykorzystują łatwo dostępne składniki pokarmowe, przede wszystkim kwas mlekowy, cukry proste i łatwo fermentujące węglowodany. Efektem jest wzrost temperatury, spadek stabilności biologicznej i pogorszenie jakości dawki. Literatura dotycząca stabilności tlenowej TMR wskazuje, że w warunkach fermowych nagrzewanie mieszanki może pojawić się już w ciągu kilkunastu godzin od przygotowania, szczególnie przy wysokiej temperaturze otoczenia.
To nie jest wyłącznie problem technologiczny. To problem żywieniowy.
Krowa nie pobiera dawki takiej, jaka została wyliczona w programie. Pobiera dawkę, która przez kilka godzin leżała na stole paszowym, miała kontakt z tlenem, temperaturą i mikroflorą. Jeżeli w tym czasie rozpoczął się proces zagrzewania, zmienia się smakowitość, zmniejsza się koncentracja energii, rośnie ryzyko sortowania i spada pobranie suchej masy.
A u wysokowydajnej krowy nawet niewielkie ograniczenie pobrania suchej masy szybko odbija się na produkcji mleka, bilansie energetycznym, pracy żwacza i odporności metabolicznej.
Stabilny TMR powinien zachować możliwie stałą jakość od momentu zadania do pobrania. Problem zaczyna się wtedy, gdy mieszanka staje się dobrym środowiskiem dla drożdży i pleśni.
Najczęściej sprzyjają temu:
W materiałach dotyczących stabilności tlenowej kiszonek podkreśla się, że przy problemach z zagrzewaniem trzeba najpierw szukać przyczyny w jakości kiszonki, sposobie wybierania, ubiciu, tempie skarmiania i higienie stołu paszowego. Dodatki poprawiające stabilność mogą pomóc, ale nie zastąpią prawidłowej organizacji żywienia i dobrej jakości komponentów.
To ważne, bo czasem próbuje się „ratować” TMR dopiero wtedy, gdy już czuć zapach fermentacji albo gdy pasza jest ciepła w ręce. W praktyce jest to moment spóźniony. Jeżeli mieszanka zaczęła tracić energię, to tej straty nie da się już odwrócić. Można ograniczyć dalszy rozwój procesu, ale nie cofnie się utraty składników pokarmowych.
Dlatego przy TMR-ze najskuteczniejsza jest profilaktyka: ograniczenie rozwoju drożdży, hamowanie pleśni i utrzymanie stabilności mieszanki od początku, a nie dopiero po wystąpieniu objawów.
Drugi problem jest jeszcze trudniejszy, bo mikotoksyn nie widać.
Brak widocznej pleśni nie oznacza, że pasza jest wolna od toksyn grzybowych. Mikotoksyny są metabolitami wtórnymi grzybów i mogą pozostawać w materiale paszowym także wtedy, gdy aktywny rozwój pleśni nie jest już widoczny. Przeglądy dotyczące kiszonek wskazują, że problem mikotoksyn w żywieniu przeżuwaczy jest związany zarówno z paszami objętościowymi, jak i komponentami treściwymi, a skutki mogą dotyczyć pobrania paszy, produkcji mleka, rozrodu i odporności.
W praktyce najtrudniejsze są sytuacje subkliniczne. Nie ma spektakularnych objawów. Nie ma jednej krowy, którą można wskazać jako „przypadek”. Jest za to stado, które zaczyna pracować gorzej.
Takie objawy łatwo przypisać wielu innym czynnikom: upałowi, przejściu laktacji, jakości kiszonki, organizacji żywienia, stresowi, obsadzie czy problemom zdrowotnym. I często rzeczywiście te czynniki nakładają się na siebie. Mikotoksyny rzadko działają w izolacji. Częściej są dodatkowym obciążeniem dla organizmu, który już pracuje na granicy wydolności metabolicznej.

Przez lata przeżuwacze były traktowane jako grupa zwierząt stosunkowo dobrze chroniona przed mikotoksynami. Rzeczywiście, mikroflora żwacza potrafi częściowo przekształcać niektóre toksyny do mniej szkodliwych metabolitów. Problem w tym, że ta ochrona nie jest pełna.
Dobrze pokazuje to DON, czyli deoksyniwalenol. W jednym z klasycznych badań u krów mlecznych dawki zawierające DON do poziomu 6 mg/kg suchej masy nie obniżyły pobrania paszy ani produkcji mleka. To ważna informacja, bo pokazuje, że nie każda ekspozycja musi natychmiast dawać widoczny spadek wydajności.
Ale inny wynik jest jeszcze ciekawszy z praktycznego punktu widzenia. W doświadczeniu, w którym krowy otrzymywały TMR naturalnie skażony mikotoksynami Fusarium, z DON na poziomie 3,5 mg/kg suchej masy, nie odnotowano spadku pobrania suchej masy ani produkcji mleka. Mimo to u krów żywionych skażoną dawką stwierdzono obniżenie fagocytozy neutrofili oraz zmiany parametrów metabolicznych. Badanie trwało 63 dni i obejmowało krowy produkujące średnio 36 kg mleka dziennie.
To jest bardzo ważny punkt dla praktyki.
Mikotoksyny nie zawsze najpierw „zabierają mleko”. Czasem wcześniej obciążają odporność, metabolizm i barierę jelitową. Produkcja może jeszcze wyglądać poprawnie, ale organizm zaczyna płacić koszt, który ujawni się później — przy stresie cieplnym, w okresie przejściowym, przy problemie z rozrodem albo przy presji środowiskowej.
Zearalenon jest szczególnie istotny tam, gdzie pojawiają się problemy rozrodcze bez jednej oczywistej przyczyny. ZEN ma charakter estrogenowy, dlatego w praktyce łączy się go z zaburzeniami cyklu, cichymi rujami, pogorszeniem skuteczności inseminacji i wydłużeniem okresu międzywycieleniowego.
Ciekawy szczegół dotyczy metabolizmu ZEN w żwaczu. W badaniu na krowach z przetoką żwacza wykazano, że zearalenon może być przekształcany w żwaczu do α-zearalenolu, który ma silniejsze działanie estrogenne niż sam ZEN. W tym doświadczeniu α-zearalenol był dominującym metabolitem ZEN w treści żwacza.
To zmienia sposób myślenia o bezpieczeństwie przeżuwaczy.
Nie wystarczy powiedzieć, że „żwacz neutralizuje mikotoksyny”. W przypadku części związków żwacz rzeczywiście może zmniejszać ryzyko. W przypadku innych metabolizm może być bardziej złożony, a powstające metabolity nadal mają znaczenie biologiczne.
Dlatego przy problemach rozrodczych w stadzie warto patrzeć nie tylko na energię, BCS, okres przejściowy i technikę inseminacji, ale również na jakość pasz objętościowych, ryzyko mikotoksyn i stabilność TMR-u.
Klasyczne podejście do mikotoksyn przez lata opierało się głównie na sorbentach mineralnych. To nadal ważny element programu ochrony, szczególnie w przypadku części toksyn, ale nie jest to rozwiązanie uniwersalne.
W literaturze podkreśla się, że dodatki wiążące mikotoksyny różnią się skutecznością w zależności od rodzaju toksyny, pH, dawki, matrycy paszowej i zastosowanego materiału. Przeglądy dotyczące technologii enzymatycznych wskazują też, że adsorbenty dobrze sprawdzają się przy niektórych mikotoksynach, zwłaszcza aflatoksynach, natomiast przy toksynach takich jak DON czy ZEN coraz większe znaczenie ma podejście oparte na biotransformacji.
Z punktu widzenia żywienia krów mlecznych skuteczny program powinien działać szerzej niż tylko „związać i wyprowadzić”.
Powinien obejmować kilka poziomów:
To nie jest marketingowa komplikacja prostego problemu. To odpowiedź na fakt, że w paszach rzadko występuje jedna toksyna w izolacji. W warunkach polowych częściej mamy do czynienia z mieszaniną związków, różnym stopniem skażenia komponentów i dodatkowymi czynnikami obciążającymi krowę.
Nagrzewający się TMR i mikotoksyny to dwa różne problemy, ale w praktyce bardzo często spotykają się na tym samym stole paszowym.
Pierwszy problem dotyczy utraty jakości dawki przed pobraniem. TMR zaczyna fermentować tlenowo, traci stabilność, pogarsza smakowitość i może ograniczać pobranie suchej masy.
Drugi problem dotyczy obciążenia organizmu krowy. Mikotoksyny mogą wpływać na przewód pokarmowy, odporność, wątrobę, rozród i ogólną efektywność produkcyjną.
Jeżeli oba zjawiska występują jednocześnie, hodowca traci podwójnie. Najpierw na jakości paszy, a później na reakcji organizmu zwierzęcia.
Dlatego w nowoczesnym podejściu do żywienia nie wystarczy policzyć dawkę. Trzeba jeszcze zadbać o to, aby ta dawka dotarła do krowy w możliwie stabilnej formie.
TMR Stabilizer jest rozwiązaniem ukierunkowanym na stabilność biologiczną mieszanki paszowej. Jego zadaniem jest ograniczenie procesów, które prowadzą do wtórnej fermentacji, rozwoju drożdży i pleśni oraz wzrostu temperatury TMR-u. W praktyce oznacza to wsparcie świeżości mieszanki, lepszą powtarzalność pobrania paszy i ograniczenie strat składników pokarmowych jeszcze przed pobraniem dawki przez zwierzęta.
To ważne zwłaszcza w okresach wysokich temperatur, przy dłuższym zaleganiu paszy na stole paszowym oraz w gospodarstwach, w których kiszonki mają obniżoną stabilność tlenową.
TMR Stabilizer nie zastępuje prawidłowego wybierania pryzmy, higieny stołu paszowego ani kontroli jakości kiszonek. Jest elementem programu, który ma ograniczyć ryzyko, że dobrze zbilansowana dawka zacznie tracić wartość, zanim zostanie pobrana.

Drugim poziomem ochrony jest ograniczanie wpływu mikotoksyn na organizm krowy. ToxControl Ruminants został opracowany specjalnie dla przeżuwaczy i łączy kilka mechanizmów działania: adsorpcję mikotoksyn przez komponenty mineralne, biotransformację DON i ZEN, wsparcie bariery jelitowej przez MOS i β-glukany, ochronę funkcji wątroby przez kompleks TopLiver oraz wsparcie antyoksydacyjne dzięki astaksantynie.
Takie podejście odpowiada praktyce żywieniowej, w której problem mikotoksyn rzadko ogranicza się do jednej substancji i jednego objawu. W stadzie wysokowydajnym liczy się nie tylko neutralizacja toksyn w świetle przewodu pokarmowego, ale również wsparcie tych układów, które najczęściej ponoszą koszt przewlekłego obciążenia: jelit, wątroby, odporności i rozrodu.
Jeżeli w stadzie pojawia się spadek pobrania, gorsza odpowiedź na dawkę, pogorszenie rozrodu, wyższa liczba komórek somatycznych albo większa podatność na choroby, nie zawsze problem zaczyna się przy krowie.
Często zaczyna się wcześniej.
W kiszonce.
W wozie paszowym.
Na stole paszowym.
Dobrze zbilansowana dawka jest podstawą, ale dopiero stabilna dawka daje szansę na przewidywalny efekt produkcyjny. Dlatego kontrola nagrzewania TMR-u i ryzyka mikotoksyn powinna być stałym elementem zarządzania żywieniem krów mlecznych, szczególnie w stadach wysokowydajnych.
Bo krowa nie produkuje mleka z tabeli żywieniowej.
Produkuje z paszy, którą realnie pobierze.
Dobieramy preparaty indywidualnie do Twojej fermy – bez zobowiązań. Napisz do nas, odpowiadamy szybko.
Napisz do nas