Spleśniała kukurydza w paszy to problem, który hodowcy często bagatelizują. Tymczasem toksyny grzybowe mogą stopniowo obniżać rentowność produkcji, wpływając na rozród, kondycję stada i wyniki odchowu. Najgroźniejsze jest to, że objawy zatrucia mikotoksynami u loch pojawiają się podstępnie – bez gwałtownych symptomów, ale konsekwentnie osłabiając parametry produkcyjne. Czy wiesz, jak rozpoznać mykotoksykozę, zanim zacznie generować realne straty?
Mikotoksyny to metabolity wtórne grzybów z rodzaju Fusarium, Aspergillus i Penicillium, które rozwijają się na zbożach, kukurydzy i paszach objętościowych. Problemem nie jest sama obecność grzybów – te można częściowo kontrolować – ale toksyny, które wytwarzają już na polu podczas wegetacji lub później, w trakcie niewłaściwego przechowywania ziarna. To właśnie one odpowiadają za długofalowe zaburzenia zdrowotne i produkcyjne u świń.
W polskich warunkach klimatycznych największym zagrożeniem są mikotoksyny fuzaryjne, szczególnie zearalenon (ZEA) i deoksyniwalenol (DON). Fusarium graminearum atakuje kolby kukurydzy podczas kwitnienia – szczególnie w wilgotnych sezonach, gdy intensywność porażenia dramatycznie wzrasta. Nawet jeśli ziarno wizualnie wygląda nieźle i nic nie wskazuje na porażenie pleśniami, toksyny mogą być obecne w stężeniach szkodliwych dla zwierząt.
Problemy z utrzymaniem ciąży, gorsza skuteczność inseminacji czy osłabiona żywotność prosiąt bywają często przypisywane stresowi, infekcjom lub błędom zarządzania. Tymczasem przyczyną może być długotrwałe pobieranie paszy skażonej zearalenonem.
Zearalenon to mykotoksyna o działaniu estrogenowym, która naśladuje działanie estrogenów w organizmie świni. Receptory estrogenowe w układzie rozrodczym loch błędnie rozpoznają ZEA jako hormon płciowy, co prowadzi do zakłóceń w cyklu rujowym, problemów z zapłodnieniem i rozwojem embrionów. Szczególnie wrażliwe na to działanie są loszki.
Kluczowe symptomy, które nigdy nie powinny być ignorowane:
Za wartość orientacyjną dla loch hodowlanych uznaje się poziom ZEA około 0,25 mg/kg paszy, natomiast u loszek i prosiąt bezpieczny poziom jest jeszcze niższy. Przy długotrwałym przekroczeniu tych wartości zaburzenia rozrodu mogą utrzymywać się przez kilka cykli.
Drugą groźną mykotoksną jest deoksyniwalenol (DON), zwany również toksyną wymiotną. Jego głównym działaniem jest drastyczne obniżenie apetytu u świń – zwierzęta po prostu przestają jeść. Świnie są najbardziej wrażliwe na DON spośród wszystkich gatunków zwierząt gospodarskich.
Objawy zatrucia DON:
Już przy poziomach zbliżonych do 1 mg/kg paszy może pojawić się ograniczenie pobrania paszy, którego skala zależy od wieku zwierząt, formy paszy oraz współwystępowania innych toksyn.
Widoczna pleśń na ziarnie to wyraźny sygnał ostrzegawczy. Jednak brak widocznych zmian nie oznacza bezpieczeństwa. Grzybnia często rozwija się wewnątrz kolby, a toksyny mogą być obecne w ziarnie pozornie dobrej jakości. Takie partie stanowią realne zagrożenie dla zdrowia stada. Strzępki grzybni rozwijają się często wewnątrz kolby, w okolicy łoża ziarniaków – zewnętrznie ziarno może wyglądać poprawnie, a wewnątrz kryć śmiertelne stężenia mykotoksyn.
Jedynym pewnym sposobem weryfikacji jakości paszy jest analiza laboratoryjna. Próbki ziarna powinny być pobierane reprezentatywnie – z różnych partii, z różnych głębokości silosu. Warto zlecić badanie na:
Laboratorium przekaże wynik obecności mykotoksyn w mg/kg paszy. Dla loch hodowlanych bezpieczne limity to: ZEA < 0,25 mg/kg, DON < 0,9 mg/kg.
Mykotoksykoza nie jest infekcją, więc antybiotyki czy inne leki nie przyniosą rezultatu. Kluczem jest prewencja oraz szybka reakcja po wykryciu problemu.
Skuteczność preparatów zależy od rodzaju toksyn. Adsorbenty mineralne najlepiej działają na aflatoksyny, natomiast w przypadku DON i ZEA kluczowe są komponenty biologiczne i enzymatyczne.
Preparaty detoksykujące działają na kilka sposobów:
Preparat ToxControl firmy JHJ, łączy mechanizmy adsorpcji i neutralizacji enzymatycznej. Dawkowanie detoksykantu powinno być dostosowane do poziomu skażenia – przy wysokich stężeniach DON i ZEA dawka powinna być zwiększona.
Sprawdź ofertę detoksykantów do paszy
Najlepszym lekarstwem jest niedopuszczenie do problemu. Oto kluczowe zasady:
Nawet zdrowe ziarno może zostać skażone w magazynie, jeśli warunki przechowywania są niewłaściwe. Grzyby Fusarium i Aspergillus rozwijają się przy wilgotności powyżej 15% i temperaturze 20-30°C, choć należy zaznaczyć, że spadek temperatury nie zatrzymuje rozwoju pleśni.
Kluczowe zasady składowania:
Zakwaszacze paszowe obniżają pH przewodu pokarmowego, hamując rozwój grzybów i bakterii patogennych w jelitach. Choć nie neutralizują mykotoksyn, poprawiają zdrowotność jelit i wspomagają regenerację organizmu po zatruciu.
Przykładowy zakwaszacz DioDan dodatkowo wspiera proces zakiszania pasz, co ogranicza wtórny rozwój grzybni w kiszonkach.
Zobacz zakwaszacze do paszy i zakiszacze
Zatrucie mykotoksynami u loch to problem często niedoszacowany, który przekłada się na gorszy rozród, słabsze prosięta i wyższe koszty produkcji. Objawy powodowane przez ZEA i DON mogą przypominać inne zaburzenia zdrowotne, dlatego regularna kontrola paszy ma kluczowe znaczenie.
Podstawowe zasady ochrony stada:
Nie lekceważ spleśniałej kukurydzy – długotrwałe narażenie na mykotoksyny może kosztować stado utratę potencjału rozrodczego. Inwestycja w jakość paszy to inwestycja w stabilność i opłacalność produkcji.
Dobieramy preparaty indywidualnie do Twojej fermy – bez zobowiązań. Napisz do nas, odpowiadamy szybko.
Napisz do nas